Wiem wiem, za takie przepisy ktoś tu powinien dostać zakaz wjazdu do moich ukochanych Włoch! Toż to herezja! Ale co zrobić… To tęsknota za nabiałem skutkuje takimi oto przepisami. Fakt, że do smaku nabiału tej kuli dość daleko, nie powstrzymał mnie przed wypróbowaniem domowej smakoterapiowej wersji. Z pomidorami, świeżą bazylią, czosnkiem, oliwą i dobrym octem balsamicznym smakuje naprawdę wyśmienicie! 😀 A wiecie ile miał radochy mój niemały już pierworodny?? To chyba pierwsza świadomie pożarta nibymozarella w jego alergicznym życiu!

Składniki:
100g migdałów bez skórki
3 łyżki cytryny
2 kopiaste łyżki tapioki lub skrobi ziemniaczanej (lub innej)
1 płaska łyżeczka soli kamiennej
ok 250ml wody
dodatkowo
2x 250ml wody i 1/2 łyżki soli kamiennej

Wykonanie:
Migdały zmiel za pomocą wysokoobrotowego urządzenia (lub w młynku do kawy) na mąkę, następnie dodając stopniowo wodę zmiksuj na gładki, gęsty krem. Przełóż masę do rondelka, dołóż cytrynę, sól i skrobię, wymieszaj porządnie (uwaga na grudki). Podgrzewaj nieustająco mieszając drewnianą łyżką. Masa zbije się w klejącą kulę zanim jeszcze zdąży się zagotować. Zdejmij garnuszekz ognia i delikatnie ostudź (nie całkowicie, żeby mieć wpływ na kształt „mozarelli”. Uformuj z tej ilości dwie kule i zanurz całkowicie w dwóch naczyniach wypełnionych 250ml wody z solą.

Wstaw do lodówki. Najlepsza następnego dnia!

ps. „Mozarella” w tej wersji jest elastyczna ale nie sprężysta. Pięknie się ugina pod palcem, ale do pierwotnego kształtu nie wraca. Nic dziwnego. Nie ma sprężystego kleju kazeinowego w składzie. Krój ostrożnie bardzo ostrym nożem, żeby nie zdeformować plastrów.

Smacznego!
Uściski!
Matka Smako

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.