SMAKOTERAPIOWY NIEZBĘDNIK KUCHENNY,  czyli co warto mieć pod ręką dla własnego dobra 😉
Nadszedł czas by się przez chwilkę pochylić nad składnikami z jakich wyczarowujemy nasze potrawy.
W sieci można utonąć w zalewie skądinąd interesujących przepisów na ciekawe dania. Niewiele jedak wiedzy na temat “co jest czym” we współcześnie produkowanej żywności. A przeciez to nie tylko przepis daje gwarancję wykonania jadalnej potrawy.
Smutną prawdą jest to, że w dzisiejszych czasach mamy raczej do czynienia z “zastępnikami jedzenia” zamiast tego PRAWDZIWEGO. O gotowych produktach sklepowych nie wspomnę…
Warto więc dowiedzieć się co zawierają produkty ktore kupujemy. Albo czy w ogole są tym czego szukaliśmy.
Pominę milczeniem wędliny, homogenizowany nabiał, pomidorki w zimie ;), cytrusy….
No dobrze. Czas na usystematyzowanie.
W mojej kuchni UNIKAM:
-żywności wysoko przetworzonej
-konserwantów, polepszaczy smaku (uwaga na mieszanki przyprawowe)
-mrożonek
-potraw z mikrofali
-białej mąki (w każdej postaci)
-wędlin “nietradycyjnych”
-wieprzowiny
-nabiału (dozwolone masło klarowane oraz jaja)
-cytrusów (zwłaszcza w zimie)
-SŁODYCZY “SKLEPOWYCH”, LODÓW
-zimą: surowych produktów
-cukru białego i ciemnego
Co mieć pod ręką by wyczarować na przykład takie śniadanko (w lecie oczywiście ;))?
Przede wszystkim, jeśli to możliwe, znajdź zaufanych dostawców żywności lub gospodarstwa rolne. Lepiej wiedzieć “co, skąd, gdzie rosło” a także kto hoduje. 😉
Nawet w Warszawie można znaleźć zaufanego rolnika który, jeśli nie produkuje żywności eko,  przyzna się co “okrasił nawozem”i w jakiej ilości oraz razem z Maluchem pozbiera maliny z krzaka.  🙂
Przynajmniej mnie się to udaje.
– kasze (zboża), nieco zapomniane, wracające do łask ostatnio, bardzo pożywne i cenne (jaglana -jedyna “zasadowa” kasza , gryczana – rozgrzewająca, idealna w zimie, jęczmienna, orkiszowa, amarantus! – wart wypróbowania, quinoa, brązowy ryż.
Cudowne jest gomasio z prażonego siemienia lnianego i sezamu, którym można posypywać kasze.
– warzywa i owoce ( nie próbuj z zimy zrobić lata 😉  i jedz zawsze warzywa i owoce sezonowe). Najtrudniej jest zimą, ale to co mamy w zupełności nam wystarcza: marchew, seler, pietruszka, por, cebula, czosnek, buraki, dynie (moje wciąż stoją całkiem rześko w spiżarni ;)), kapusta biała i czerwona, jarmuż, brukiew, pasternak, wszelkie kiszonki i w ograniczonej ilości ziemniaki ( warzywa psiankowate są najmniej zdrowe: ziemniaki, papryka, pomidory, bakłażan), jabłka, gruszki… Jest w czym wybierać nawet zimą! Warto też sięgnąć po suszone owoce, te w najbrzydszym kolorze. 😉 Są niesiarkowane. Oraz orzechy. Jeśli nie próbujemy aktualnie schudnąć… 😉
– strączki warto spożywać ok. 2 razy w tygodniu. Bardzo cenna jest fasola adzuki (nie powoduje wzdęć ;), soczewica w każdym odcieniu, cieciorka.
– przyprawy naturalne ( nie mieszanki!!! zazwyczaj zawierają polepszacze smaku), poprawiające trawienie. Majeranek, tymianek, bazylia, rozmaryn, kolendra, kurkuma, kmin rzymski, papryka, imbir.
UWAGA na:
*sos sojowy (polecam tamari, shoyu – czysty skład, sklepy eko)
*ocet (powinien być “żywy”, wówczas dodany do surówek pełni rolę “gotującego na zimno”,
czyli sprawi, że danie będzie bardziej lekkostrawne.
*cukier (zastąp go słodami, np. daktylowym, ryżowym, ksylitolem lub stewią)
*oleje (od ich jakości zależy nie tylko smak potrawy. Wybieraj oleje tłoczone na zimno. Zrezygnuj z oliwy z oliwek jako jedynej “słusznej”. Spróbuj jak pyszna jest oliwa z orzechów włoskich!!! Ze słonecznika, rzepaku… itd.
Mięso (drobiowe) polecam jedynie ze sprawdzonego źródła.
Warto natomiast jeść niehodowlane ryby.
🙂
Unikam w kuchni również metalu, teflonu. folii aluminiowej.  Do łask wracają naczynia emaliowane, szklane, które oddają nam najmniej “prezentów” do naszych potraw…

103 thoughts on “Smakoterapiowy niezbędnik kuchenny”

  1. Bardzo proszę o polecenie dobrej patelni do smażenia- jeśli nie konkretnej firmy to chociaż rodzaju . Będę wdzięczna za Pani doświadczoną podpowiedź 🙂 pozdrawiam:-)

  2. Witam,
    mieszkam w Warszawie – Ursusie. Mam co prawda niedaleko do sklepu ze zdrową żywnością, ale ceny tam są księżycowe. Proszę o info, gdzie kupować, żeby nie bankrutować. Pozdrawiam

  3. Witam. A co sądzi Pani o mleku kozim? U mnie w sklepie można kupić mleko kozie ekologiczne, niepasteryzowane. 3 dniowy termin ważności.

  4. Witaj Iw
    Mam pytanie- a co z miodem? Takim z zaprzyjaźnionej pasieki, oczywiście.
    Tych sklepowych tworów nie bierzemy pod uwagę.
    Pozdrawiam
    elka

  5. , dzien dobry, a ja sobie siedzialam przed telewizorem i slucham wywiadu z Kayah, i wspomniala o Pani stronie, wiec zajrzalam i bardzo mi sie podoba. od 2 miesiecy odstawilam wszelkie miesa, mleka, itd, ale nie bardzo mialam pomysl co ja mam wlasciwie teraz jesc. jadlam duzo warzyw, ale brakowalo mi pomyslow. dziekuje, bede stalym gosciem Pani strony.. pozdrawiam.Patricia.

  6. Emace, absolutnie unikam mięs z masowych hodowli. Na co dzień stosujemy kuchnię “prawie” wegańską. Mięso jest stosowane w kuchni TMC jak lekarstwo. Dla mięsożerców zaleca się stosowanie mięs czystych max 2x w tygodniu. Pieczenie lepsze niż smażenie, to fakt. Dziękuję za serdeczności! :))))))

  7. Witam serdecznie, dla mnie osobiście rewolucyjny blog !
    mam pytanie, czy rzeczywiście należało by poprzestać tylko na mięsie drobiowym ? Przyznam, że jadam wyłącznie piersi z kurczaka. Od 7 lat, jednak tak inni mnie obserwują i czasami zdarza się komentarz, że kurczaki są faszerowane antybiotykami. Co innego mówię, indyki… czy jeśli nie mam kontaktu z jakimś zaufanym źródłem, jeśli chodzi o kurczaki, to należało by faktycznie zacząć w marketach kupować tylko indyka ? Kolejna sprawa – domyślam się, że mięso pieczemy ? mój błąd polega na tym, że w 100% smażę (oczywiście na najlepszej oliwie) Na ile to dozwolone ? Ew. chciałbym zapytać jeszcze, jak dorwać źródło “zdrowego” mięsa drobiowego ? Dodam, że nie mogę się przekonać na żadną odmianę mięsa drobiowego, jak tylko z piersi. Będę wdzięczny za sugestię.

  8. Gluten jest dyskusyjny. Najgorszą sławą cieszy się pszenica i jej pochodne (silna modyfikacja genetyczna). Nasza dieta ewoluowała od “normalnej” do bezpszennej, potem wyeliminowaliśmy wszystkie pochodne pszenicy (kamut, orkisz itp) a aktualnie w ogóle eliminujemy gluten. Zatem nie można powiedzieć, że polecam, choć przepisy starsze z bloga mogą zawierać gluten (nigdy pszenny, raczej żytni lub jeczmienny). 🙂

  9. Kilka dni temu trafiłam na Pani blog! Rozgościłam i już nie dam się wyprosić!!! 🙂 Bardzo proszę o informacje o warsztatach – BARDZO chciałabym wziąć w nich udział!!!
    Pozdrawiam – Marlena 🙂

  10. Pisałam powyżej odnośnie tłuszczu zwierzęcego a zapomniałam zapytać o kasze glutenowe. Pani poleca, ale często odradza się gluten (dietetycy…), gdyż alergizuje i dodatkowo uszkadza kosmki jelitowe. To jak to jest z tym glutenem? 🙂
    Dziękuję z góry za odpowiedź i pozdrawiam

    Matylda

  11. Witam, blog doskonały! Dziękujemy Twórczyni. Ratuje część Polski! 😉
    Tłuszczów zwierzęcych TRZEBA unikać, gdyż to właśnie w tłuszczu (zwierzęcym jak i ludzkim) gromadzą się toksyny i to jeden z powodów, dla którego jest on b. niezdrowy.
    Pani Iwonko (pozwolę sobie na to spoufalenie…) czekamy na info o wydanej książce i o portalach dotyczących zdrowia itp. Zgodzę się z informacją dotyczącą badań – najistotniejsze jest kto je sponsoruje. Dlatego niezależne źródło tego typu informacji będzie bardzo cenione w obecnych czasach.
    DZIĘKUJĘ raz jeszcze! 🙂

  12. Dokladnie,potwierdzam. Zakwaszony organizm nabialem,miesem,pobiera wapn z kosci!! Aminokwasy potrzebne czlowiekowi do zycia znajdziemy wylacznie w roslinach-szczegolnie zielonych. (krowa tez je trawe i przerabia ja na bialko dla siebie,wiec posrednik nam nie potrzebny):)

  13. Witam serdecznie!
    Kolejny raz postanowiłam sięgnąć po kaszę jaglaną, nieco zniechęcona wcześniejszymi próbami, wychodziła gorzkawa. Skorzystałam z Pani przepisu i w końcu mi smakuje : ) Pożarłam ze świeżymi jagodami i odrobiną miodu. PYCHA!!! Mam nadzieję, że moją córkę też przekonam do jedzenia kaszy.
    Fantastyczn blog!!! Dziękuję za inspirację : )

  14. Pewności dziś w zasadzie nigdy nie mamy dopóki sami czegoś nie produkujemy albo nie znamy właściciela tłoczni…
    Oleje z ryżu są normą więc nie sądzę by była tu jakaś światowa “ściema” ryżowa.
    Uściski!
    :))

    1. Witam czy mięso z eko świni też odpada moja córka jest miesozercom.? Proszę mi powiedzieć czy jest jakaś strona online do zakupu kasz i maki sprawdzone i czy bio warzywa można mrozic próżniowo.

  15. Jemy produkty sezonowe i odpowiednio przechowywane. One w zupełności wystarczają. Warzywa i owoce świeże dostępne poza sezonem: marchew, seler, pietruszka, buraki, kapustne, dyniowate (do późnej jesieni a nawet dłużej w chłodzie), jabłka, gruszki, cebula, czosnek, kiszonki (ogórki, kapusta, buraki, papryka itd), ziemniaki, suszone pomidory, papryka, suszone owoce (śliwki, daktyle, wiśnie, maliny, czereśnie itd), kompoty wekowane bez cukru, konfitury bez cukru, do tego podstawa czyli kasze: gryczana, jaglana, quinoa, amarantus, sorgo, glutenowe zboża, strączki, nasiona i pestki (bardzo wartościowe: dynia, słonecznik, sezam, orzechy itd..) … Naprawdę jest co jeść! :)))

  16. Mam pytanie do Iw, piszesz tutaj o tym, że można ewentualnie smażyć m.in. na oleju ryżowym. Zastanawiałam się kiedyś, z czego dokładnie jest ten olej. Ryż zawiera do 2g oleju na 100g produktu. Dość dużo trzeba by tego ryżu, aby uzyskać litr oleju. Czy mamy pewność, że olej ryżowy jest naprawdę z ryżu?
    Pozdrawiam,
    “Anonimowa”

  17. To co zrobić zimą, jakie sezonowe owoce (niemrożone, nieprzechowywane itd) mamy od grudnia do maja? Zresztą z warzyw mamy tylko okopowe + ziemniaki (tak, wiem, że ziemniaki nie są zaliczane do warzyw, choć przecież to psiankowate, tak samo jak tytoń, pomidory czy papryka) Czy jesteśmy skazani na owoce w słoikach?
    Pozdrawiam,
    “Anonimowa”

  18. Hej iw, gdzie Ty masz domowe tłocznie oleju? Zaufanych rolników w W-wie… Czy takie jedzenie jest dużo droższe? Mam do wykarmienia kilka osób no i na oleje po 100zł/litr mnie nie stać (cena za ćwieć litra oleju z pestek dyni w Selgrosie – około 26zł). Pozdrawiam,
    “Anonimowa”

  19. To już wiem, czemu nie wyszły mi jaglane naleśniczki – użyłam żółtej mąki kukurydzianej, bo w swojej naiwności myślałam, że to to samo co skrobia kukurydziana oraz smażyłam je na ceramicznej patelni, bo teflon już wyrzuciłam. Nic to, z tamtego ciasta zrobiłam po małych przeróbkach gofry, a do naleśników podejdziemy raz jeszcze. Chylę czoła przed autorką Bloga! Prawdziwy TAlent.

  20. Co do patelni, to rzeczywiście najłatwiej usmażyć je na teflonowej patelni. Uzywam również ceramicznej, z różnym skutkiem. 😉 Maksymalizuję eliminację teflonu ale nie wszystko mi się udaje. 🙂 pozdrawiam i życzę powodzenia. :)))

  21. Trafiłam na Pani bloga szukając pomocy dla 6-latki, która boryka się z przerostem trzeciego migdałka. Dopóki nie chodziła do przedszkola to nie sprawiał on nam większych problemów, ale jako 5-latka obowiązkowo poszła i tak dziecko, które prawie wcale nie chorowało, wytrzymuje w przedszkolu 1 tydzień i 3 tygodnie w domu. Podejrzewam alergię, ale nie wiem na co ( z krwi coś wychodzi, ale nie wiadomo co- podwyższone Ige). Postanowiłam na początek wyeliminować z diety gluten, cukier i nabiał i zobaczymy- mam też “świra” na punkcie zdrowego jedzenia, ale widzę, że popełniałam dużo błędów- gotuję od jakiegoś czasu wg pięciu przemian, co dzień na śniadanie kasza jaglana, ale widać dla mojej córki to za mało, więc blog ten to od teraz moja książka kucharska.
    Mam też pytanie robocze, czy może Pani polecić jakąś dobrą patelnię do smażenia tych przepysznych naleśniczków, bo niestety wychodzą mi tylko na teflonowej. Mam też szklaną i żeliwną, ale za nic nie umiem na nich smażyć- zawsze przywierają.
    Pozdrowienia- mama zdecydowana na rewolucję w kuchni

  22. Iw czy masz jakąś radę dla bardzo kiepskich kucharek? Twój blog daje mi – jak i wielu czytelniczkom przede mną – nadzieję, że odtąd jedzenie będzie moim jedynym lekarstwem i w końcu poczuję się dobrze. Choruję na fibromialgię, z badań jakie przeprowadziłam w gabinetach medycyny alternatywnej (lekarze kompletnie mnie za to zjechali, ale sami kazali nauczyć się żyć z bólem i zmęczeniem oraz twarzą, którą wstydzę się pokazać, bo ciągle czerwona i swędzi) wynika, że mam grzybicę oraz dużo obciążeń, pasożytami, toksynami…. Poczytałam o candidzie, o pszenicy i to co u Ciebie znajduję jest jakby odpowiedzią na moje modlitwy 😉 bo myślałam, że będę z przeproszeniem rzygać warzywami i innymi paskudnymi rzeczami. Powinnam unikać pszenicy i generalnie potraw mącznych, cukru, nabiału, stosować dietę alkaliczną z grzybiczymi ograniczeniami. Teraz powinnam przeprowadzić detoks.
    Zachwycają mnie Twoje przepisy, ale jestem łamaga dokumentna. Pominę milczeniem fakt, jak wygląda kuchnia, gdy ja zmagam się z jakimś Twoim cudem. Powiem tylko krótko, że zawsze wtedy drę się do mojego faceta, że “cholera jednak za mało mamy tych blatów”.
    Jednak głównie chodzi o to, że za co bym się nie chwyciła, czy jaglaną, czy kalafiora, czy kopytka z soczewicy, czy racuchy z jaglanej i pora – wychodzi mi jedna i ta sama potrawa :). to znaczy pomarańczowa breja. No kopytka to w sumie wyszły jak z ciasta francuskiego: wierzch chrupiący oddzielał się warstwami, w środku surowe – a robiłam dokładniusieńko jak napisałaś.
    Powiedz, czy jest dla mnie nadzieja? czy masz pomysł, o oprócz dwóch lewych rąk u mnie jest do d..y?;-)

  23. A jak mam pytanie odnośnie zamiennika cukru – co wybrać ksylitol czy stewię? A może jeszcze coś innego? Chodzi mi głównie codziennie słodzenie kawki (z której nigdy w życiu nie zrezygnuję. Pozdrawiam;))))))

  24. Nieeee… jaka śmierć głodowa…? Damy radę. Jest tyle zdrowych wspaniałości do jedzenia! Trzeba tylko otworzyć głowę i wyjść ze sztampy, której niestety wszędzie najwięcej, stąd złudzenie że inaczej się nie da. przesyłam całusy Doroto! :))))

  25. Od miesiąca jestem na diecie bez nabiału, jajek, mięsa, mąki i paru innych bez. To bardzo trudne doświadczenie przewracające całą moją kuchnię. Zachwyciłam się Pani blogiem i różnorodnością jaka Pani oferuje, dla mnie to wybawienie. Byłam przekonana, że grozi mi śmierć głodowa 🙂 a na kaszę z warzywami nie mogę już patrzeć.
    Najbardziej brakuje mi chleba, a tu takie piękne chlebki z kaszy jaglanej 🙂
    Dała mi Pani nadzieję, że będzie lepiej, dziekuję. Dorota

  26. Masło klarowane dokładnie tak się nazywa i mozna je kupić w sklepach (równiez pod nazwą ghee). Jest to czysty tłuszcz, pozbawiony białka i wody dzięki czemu mozna go podgrzewać do bardzo wysokiej temperatury. Można je zrobić samemu w domu ze zwykłego niesolonego masła (podgrzewać bez gotowania i zbierać “szumy” a następnie przelać przez gazę). Wkrótce przepis. Uściski! :))

  27. Asiu, dziękuję bardzo.
    Co do smalcu, nie zasięgałam dokładnie języka ponieważ generalnie unikam tłuszczów zwierzęcych. Rzeczywiście ma bardzo wysoką temperaturę dymienia czyli nadaje się do smażenia. Lekarz poleciła mi z czystym sumieniem masło klarowane ale z racji unikania nabiału też je ograniczam. Jeśli tylko się dowiem czegoś nowego, dam znać. Wkrótce startujemy z nowym portalem na którym będzie szereg informacji dotyczących zdrowia i zdrowych produktów popartych badaniami. Ważne jest równiez kto przeprowadza badania oraz kto je finansuje.
    Co do tłuszczów w ogóle, moim skromnym zdaniem opartym na lekturze badań uczelni która finansuje się sama (Harvard) tłuszcze powinniśmy czerpać głównie z… nasion. Czyli unikać w miarę mozliwości wszelkich dodanych tłuszczów a stosować to co nam daje natura: awokado, pestki oleiste, orzechy, kokos, nasiona. To są wszystko idealne źródła olejów. Oczywiście w kuchni, do gotowania czasem trzeba użyć mniej zdrowej wersji niz sama natura. Wówczas wybieram nierafinowane oleje roslinne, ewentualnie klarowane masło. Pozdrawiam! :)))

  28. Blog jest rzeczywiscie rewelacyjny. Wszystkie powyzsze komplementy absolutnie zasluzone i sie pod nimi rowniez podpisuje. Ciekawa jestem co myslisz o uzywaniu smalcu. Ostatnio czytam i ogladam strone: http://www.thehealthyhomeeconomist.com/. Tu pani w oparciu o wiele badan amerykanskiego doktora Weston A. Price, twierdzi ze tluszcze zwierzece sa bardzo zdrowe i te nalezy uzywac, a roslinnych niewiele i to te nierafinowane. Pozdrawiam Asia 🙂

  29. Pani Iwonko.
    O co chodzi z tym masłem klarownym tzn. co to dokładnie za masło i gdzie mozna je kupic.W sklepach inter.sa tylko jakieś smakowe-no nie wiem czy o takie chodzi.Czy to masło jest w kostce,czy nadaje sie do smarowania pieczywa.
    W jakims przepisie na Pani blogu natknęłam sie na pastę pomidorową-sle nie wiem gdzie przepisu szukać.Czy ta pasta może zastąpić tradycyjny przecier pomidorowy.Pozdrawiam *maja*

  30. Proszę wypróbować kilka sklepów. Nie jestem związana z żadnym, więc nie podpowiem. Proponuję mleko kokosowe zrobić samemu z wiórków (przepis jest na blogu) albo z ziaren słonecznika lub migdałów (też jest przepis). Nie pijam w ogóle kawy ale wiem że chwalona jest szczególnie z mleczkiem kokosowym (podgrzanym i ubitym na piankę). W temacie olejów: do smażenia poleca się te z wysoką temperaturą dymienia, masło klarowane ( tzw ghee), olej kokosowy, olej rzepakowy i olej ryżowy oraz oliwę z oliwek. Reszta olejów nadaje się raczej do stosowania na zimno gdyż podgrzane mogą wyrządzić więcej szkody niz pożytku w organiźmie (zwłaszcza wielonienasycone oleje). Oleje stosujemy nierafinowane, czyli bez obróbki chemicznej. Ale pamiętać należy że każdy olej podgrzany traci swoje cenne właściwości. Do sałatek cudownie pasują oleje z orzechów, z pestek dyni, słonecznika, każdy ma swoją wartość i niepowtarzalny aromat.
    Nie podpowiem nic na temat białej mąki gdyż całkowicie wyeliminowałam ją z kuchni. Jest produktem pozbawionym wartości a stosowanie jej jest wręcz ze szkodą dla organizmu.
    Słodzić można ksylitolem, który w smaku jest niemal nie do odróżnienia od cukru (stewia jest gorzkawa i nie nadaje się do słodzenia płynów mało charakterystycznych, raczej do sałatek, ciast, ciasteczek, dań obiadowych, przetworów) lub syropami (np ciemny, daktylowy). Polecam nie dosładzać herbaty. Wypróbować naturalne (nie czarne), np bardzo cenioną rooibos, zioła, kwiaty (np hibiskus) lub owoce albo świeży imbir.
    Uściski Maju i powodzenia. :))))

  31. Witam ponownie!!!
    Nie wiem tylko gdzie ją kupić.Najblizszy sklep eko mam około 40km, w dwóch supermarketach są działy eko-ale nie wiem czy to to samo.Ostatnia opcją jest sklep internetowy.Niestety nie wiem który jest dobry.Może ma Pani jakis sprawdzony.Proszę o podpowiedź.
    Chciałabym mimo wszystko kupic więcej produktów,zwłaszcza jeśli zdecyduje sie na zakupy intern.lub wybiore sie do tego sklepu eko.Choć tez nie wiem co w nim zastane.Pani Iwonko proszę mi doradzić jeszcze w paru kwestiach: jakie wybrac mleko kokosowe czy sojowe i czy takowe nadaje się do kawy.Jeśli chodzi o olej to jest ich wiele koko.,ryzowy,orzech,słoneczn.Wiem że musi być nierafin., no ale ktory wybrać, i co ewentualnie do smażenia ( z reguły unikam smazenia ale czasem się nie da).Jeszcze pytano odnosnie mąki czy ryzowa,gryczana,jagalna.Czy stosuje się je tylko odnośnie do Pani przepisów czy również mogę którąś z nich normalnie zastapic zwykła białą mąkę.
    Mój mąż słodzi herbatę,czy mogę zamiast cukru użyć stewi lub ksylitolu.
    Przepraszam za tyle pytań.Ale są to dla mnie bardzo cenne informacje.Codziennie czytam Pani blogi i robie sobie notatki.Chcę juz wprowadzać w życie Pani przepisy.Mam do Pani wiele pytań,ale nie wszystko naraz.Najbardziej cieszę się z tego,że moje pociechy beda sie lepiej odżywiały.Pani blog otworzył mi oczy na wiele istotnych spraw.Jeszcze raz dziekuje za wspaniały blog.Serdecznie pozdrawiam *Maja*

  32. Cześć Maju. Powolutku. Masz wielki zapał – bardzo dużo. Najpierw kup kaszę jaglaną i wprowadź do jadłospisu. Przeczytaj jeszcze raz powyższy post i wybierz sobie potrawy na początek. 🙂 Codziennie zjedzcie kaszę w jakiejś postaci i znajdźcie coś co Was zaintryguje wśród przepisów. Chudnięcie na naturalnych produktach, kaszach, warzywach i owocach – gwarantowane. 🙂 Uściski ślę! :))))

  33. Witam serdecznie!!!
    Właśnie odkryłam Pani bloga i jestem pod wielkim wrażeniem!!!
    Są tutaj rewelacyjne przepisy.Czuję sie zdrowsza od samego czytania.To niesamowite jakie mozna ''wyczarować potrawy''- i to jeszcze zdrowe.Przepisy są świetnie opisane, i wydaja się łatwe w prztgotowaniu.Od dawna chciałam zacząć zdrowo gotować i teraz nic mnie nie powstrzyma.Zwłaszcza,że moje dziewczynki są alergikami.A uwielbiają żelki i czekoladę-tego czego nie powinny jeść.A tutaj znalazłam rozwiązanie.A i mi przyda się pare kilo zgubić.Nie wiem tylko od czego zacząć.Jakie powinnam kupić podstawowe produkty,przyprawy aby móc działać.Jest tu taki ogrom informacji,że można sie pogubić.Byłabym wdzięczna za cenne wskazówki.Naprawdę SUPER że prowadzi Pani tego bloga.Jest fantastyczny!!! Zasługuje Pani na WIELKIEGO OSKARA!!! Sredecznie pozdrawiam.Maja

  34. Zachęcam do lektury B. Temelie i jej doswiadczeń z pola dietetyki leczniczej. Wg autorki mrożone pożywienie (zwłaszcza przemysłowo mrożone) nie może być należycie strawione a u osób osłabionych, starszych powoduje “osłabienie śledziony ” (TMC) spowodowane źle przyswojonym pokarmem. Utrudnione trawienie ->zaleganie w jelitach pokarmu-> rozwój bakterii gnilnych->zakwaszenie, powstanie toksycznych substancji. Naturalne, świeże pokarmy (owoce, warzywa) posiadają enzymy wspomagające trawienie. Mrożenie je niszczy. Same witaminy nie stanowią jeszcze o wartosci pokarmu, a współczesna myślenie o wartosci zdrowotnej pokarmu zazwyczaj na witaminach się zaczyna i … kończy. Pozdrawiam! :)))

  35. Dziękuję za miły “list”. Zaopatruję się, póki co w sklepach eko (różnych), bezpośrednio u rolników, domowych wytwórców… Zyczę zdrowia i uściski ślę! :))))

  36. Witam,
    gotuję dużo i chętnie. Bardzo spodobała mi się Pani strona. Działa inspirująco, a pastę z fasoli adzuki już wypróbowałam i muszę pochwalić!
    W kuchni staram się ciągle uczyć, stąd moje pytanie: dlaczego mrożone jest niezdrowe? Pomijam temat sezonowości. Do tej pory od różnych osób w tym zawodowo zajmujących sie żywieniem słyszałam, że jest to najlepszy/najzdrowszy sposób przechowywania żywności. Ciekawa jestem Pani zdania.
    pozdrawiam

  37. Witam serdecznie, ja po prostu…brak mi słów, ja tak od wczoraj czytam… i jestem pełna podziwu dla Pani i tego co Pani ” tworzy” kulinarnie, ja jestem w szoku.Ja jak czytam te niektóre nazwy produktów,to mało ,że nic mi to nie mówi, to jeszcze ciekawa jestem gdzie Pani się w to zaopatruje.Pozdrawiam serdecznie, i obiecuję że na pewno skorzystam z niektórych Pani przepisów,bo jestem na diecie bezglutenowej( celiakia) od 2003r.POZDRAWIAM.