Nie jestem fanką kluseczek, leniwych, kopytek i tym podobnych wynalazków kulinarnych. 
Cóż z tego skoro jestem zagorzałą zwolenniczką eksperymentów kulinarnych… 😉
Dzisiejszy przepis zamieszczam na specjalne życzenie 
Czytelników Smakoterapii z Fb (zajrzyj do nas: klik 🙂 ),
oraz dla tych, którzy piszą do mnie, że nie mogą jeść ziemniaków: 
kopytka z soczewicy czerwonej. 
Są bardziej “charakterne” od kluseczek na bazie ziemniaków, niezwykle sycące i oryginalne w smaku. Kluseczki powinny być nieduże (mniejsze od śląskich i spłaszczone, gotowane bardzo ostrożnie w duzej ilości wody i mieszane delikatnie lub zrumienione na złoto w niewielkiej ilości oleju. 
Po ugotowaniu smakowały nam z sosem z gotowanego selera z pastą pomidorową, jabłkiem i przyprawami, prawie na wzór sosu banalnego – genialnego (klik).
Zapraszam!
Składniki:
soczewica czerwona ugotowana na sypko (dowolna ilość)
skrobia np. kukurydziana, bądź z manioku (1/4 ilości ugotowanej soczewicy)
sól, pieprz (do smaku)
kurkuma (szczypta, niekoniecznie)
czosnek (niekoniecznie)
tłuszcz do smażenia lub woda do gotowania
Wykonanie:
Soczewicę ugotuj na sypko, ciepłą przełóż do miski i maksymalnie rozdrobnij (tłuczkiem do ziemniaków, bądź blenderem-stopką), dodaj soli i pieprzu do smaku (ewentualnie czosnek, kurkuma), wyrównaj powierzchnię masy i pozostaw do ostygnięcia. Następnie, podobnie jak w przepisie na kluski śląskie, podziel masę na 4 części (krzyżykiem), jedną ćwiartkę wyjmij i wsyp w puste miejsce skrobię (z lekkim czubkiem 😉 ). 
Dołóż wyjętą ćwiartkę masy i wyrób całość ręką. Jeśli ciasto się klei, dołóż jeszcze odrobinę skrobi. Odrywaj ciasto po kawałku, zroluj w zgrabne “węże”, lekko spłaszcz od góry i pokrój pod skosem w nieduże, 2-3 centymetrowe kluski. Zamiast w garnku z wodą możesz je przygotować na patelni z dobrym tłuszczem (masło klarowane, olej ryżowy, palmowy, kokosowy, do wyboru). Pierwszą stronę kluseczek usmaż do lekkiego zrumienienia pod przykryciem, następnie odwróć je na drugą stronę i dokończ smażenie już bez pokrywki (temperatura “średnia” by nie spalić kluseczek z zewnątrz bo będą surowe w środku).
Podawaj saute, do łapki dziecięciu 😉 albo z dowolnymi sałatkami i sosem, na przykład banalnym genialnym (przepis), dla rodziców – wzmocnionym chili. 🙂

0 thoughts on “KOPYTKA Z SOCZEWICY – WEGAŃSKIE, BEZGLUTENOWE :)”

  1. No to ropoczełam moją przygodę z dietą dg od tychże właśnie kopytek i….. wyszły przepyszne, mój mały mięskojad zawodowy i maniak glutenowy:) wcinał bedąc przekonanym, że to miesko. Pieknie przyrumienione, mieciutkie w śrdoku. Pychotka! Dzięki Iw, za Twoje inspiracje, które spanikowanej matce dodają wiele otuchy:) p.s: wczoraj ugotowane a dzis przysmażone też pyszne i na 100% niesurowe w śrdoku:)) No poranek dnia dzisiejszego udany z nowym menu:))
    Pozdrawia mama Hubcia:)

  2. Zrobiłam… coś tam wyszło, ale trochę z naciskiem na coś tam. Użyłam zielonej soczewicy, ale zrozumiałam, że tylko względy estetyczne mogłyby mnie ewentualnie powstrzymać (btw, wcale nie wyglądają tak źle po podsmażeniu i w towarzystwie sałatki z rukoli :)), w każdym razie konsystencja nie wyszła i nie bardzo wiem, co zrobiłam nie tak; tzn. ugotowana rozgnieciona soczewica + mąka kukurydziana + przyprawy wyglądała jak sypka soczewica oblepiona lekko mąką. Musiałam dodać wody, by się to wszystko pokleiło. Kluski wyszły dość spore, gotowanie w wodzie odpadło (bo się rozpadały), podsmażyłam więc na patelni. Ale smak całkiem ok. 🙂

  3. Jeśli użyje się połówek soczewicy czerwonej to przy nieuważnym dodaniu zbyt duzej wody soczewica zmienia się w bladopomarańczową breję i nie ma możliwości odlania z niej wody. 🙂

  4. Wyglądają super 🙂
    A jeśli o tłuszcze chodzi to zauważyłam, że bardzo często olej rzepakowy jest pomijany, a przecież jest najzdrowszym z olejów 🙂

  5. Jak to wodnista? Zawsze można odlać po ugotowaniu, z gęstego zrobić kopytka, a z płynu zupę, dodając przyprawy typu zioła i jakieś warzywka np. marchewkę struganą we wstążeczki (obieraczką do jarzyn), gotuje się błyskawicznie, ładnie wygląda na talerzu i jest bardzo smaczne 🙂

  6. Niepaskudne, heheheh! 🙂 Pewnie że będą paskudne. Kolorek będzie, ekhm… delikatnie mówiąc niewyjściowy. 😉 Ale co tam, przecież jest cała armia dań pt. “niewyględne ale pyszne”. 😉
    Uściski!
    :)))

  7. mmekelevra, o rany, musiałam się nieźle skupić zeby Twój nick przepisać. Tak jak piszę poniżej… Łatwo nie jest. 😉 Ale co to dla naaas… 😉
    Uściski ślę! 🙂

  8. o kurka, wszystko na oko. Jeśli używasz soczewicy w całych ziarenkach, będzie się gotowała troszkę dłużej niż ta “połówkowa”. I woda zdąży nieco wyparować. Proponuję wlać naprawdę niezbyt dużo wody, gotować pod przykryciem i czuwać czy nie trzeba czegoś jeszcze chlupnąć by się nie spaliło. 😉 Z ilością wody i z gotowaniem jest jak z ryżem. Jeśli starszy, suchy, potrzebuje więcej wody i czasu, jeśli świeższy – mniej i krócej… a tego niestety nie da się sprawdzić. :/ Eksperymenty pozostają. 😉 Całusy! :)))

  9. Witam, a czy mogłabyś napisać jak długo gotujesz soczewicę i w jakich proporcjach?? Bo mi masa wyszła zbyt wodnista i po dodaniu skrobii i tak tego nie uratowałam i poszło do kosza..

  10. Świetny pomysł! Ja moje kopytka doprawiłam dodatkowo kminem rzymskim i garam masalą, wyszły pyszne.
    Mam pytanie – użyłaś soczewicy czerwonej w całości, czy w połówkach? Ja miałam tylko taką w połówkach, strasznie się rozgotowała i musiałam dodać do niej tonę skrobi 😉 Jak sądzisz, jaki byłby najlepszy stosunek soczewicy do wody w takim przypadku?

  11. Czy z zielonej soczewicy także wyjdą i będą niepaskudne? Mam zapas zielonej, czerwona jakoś mnie wizualnie nie kręci więc się na nią jeszcze nie zdecydowałam ale dam się przekonać, póki co mam niewielką furkę zielonej i kończą mi się na nią pomysły, mogłabym zaszaleć.
    Pozdrawiam 🙂

  12. Nalewko, no cóż, o gustach się nie dyskutuje (tym bardziej kulinarnych). ;))
    Tak, masz rację, świeze najlepsze. Spróbuj smażonych. Zupełnie inne!

  13. Zrobiłam dwa tygodnie wstecz, w kształcie klusek śląskich (okrągłe, spłaszczone z dziurką), są pyszne, ale…
    … ale podawać należy natychmiast po ugotowaniu albo powoli odgrzewać w pyrkającej wodzie, inaczej twardnieją i skrzypią w zębach 🙂

    Mnie smakowały bardzo (nawet twarde :), przyjaciołom też, ale Sz.M. kręcił nosem i rzucał kąśliwe uwagi…

  14. Wyglądają super, gdybym miała pewność, że Młoda może soczewicę zrobiłabym je jeszcze dziś 🙂

    Magda

  15. Ja nie rezygnuję (czyt. post powyżej). 🙂 To proste: przepis powstał dla czytelników którzy nie mogą jeść ziemniaków a nie skrobi z kukurydzy lub manioku. Właściwości podobne ale źródło inne i w tym jest clou w przypadku niektórych diet. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.