Ależ się cieszę! 
Takie cudeńko! 
Do tego pyszne i bez grama niezdrowego produktu!
Ciasto jasne, pachnące, puszyste o orzechowym posmaku, 
“mleczna”, kokosowa warstwa kremu i orzeźwiające, 
słodko – kwaśne maliny w domowej frużelinie.
Jeszcze tylko cytat z mięty…
Co tu pisać?!
Idę jeść!
🙂
Składniki:
 banany (4 szt.)
orzechy laskowe (lub migdały, zmielone, 2 szklanki)
jajka (3 szt., lub 2 duże)
surowy ryż zmielony (1/2 szklanki) 
syrop klonowy (niekoniecznie jeśli banany są bardzo słodkie, do smaku)
cynamon (1 łyżeczka)
proszek do pieczenia bez fosforanów (eko, paczka na 1/2 kg “mąki”)
olej słonecznikowy nierafinowany (eko, 1/2 szklanki)
Krem:
mleko kokosowe (400 ml)
agar agar (2 łyżeczki)
słód klonowy do smaku (u mnie 2 łyżki)
Frużelina malinowa:
domowy sok malinowy (1 szklanka)
ksylitol lub stewia do smaku
świeże maliny (też ok. szklanki)
mąka ziemniaczana (2-3 łyżeczki)
Wykonanie:
Banany, jaja, olej, proszek do pieczenia i mąkę z ryżu zmiksuj, dodaj pozostałe składniki, połącz i włóż do piekarnika. Upiecz w temperaturze 175 stopni do “suchego patyczka” (u mnie około 35 minut, 2 cienkie spody). Z tej ilości masy zrobiłam dwa ciasta o grubości takiej jak na zdjęciu. Oczywiście możesz upiec jedno ciasto, wyższe. 🙂
Kiedy ciasto będzie stygnąć zrób masę kokosową. Ugotuj mleko kokosowe, dodaj agar i słód i pogotuj jeszcze chwilkę. Pozostaw do lekkiego stężenia. Kiedy masa zacznie gęstnieć, wyłożysz ją na ciasto tak, by nie spłynęła. Teraz przygotuj frużelinę. Zagotuj sok malinowy (najlepiej domowej roboty, bez cukru), dodaj ulubiony słodzik do smaku. Osobno przygotuj mieszaninę mąki i 1/2 szklanki wody. Wlewaj stopniowo do malinowego soku tak by osiągnąć pożądaną gęstość (moja frużelina miała być lekko spływająca z ciasta, nie twarda, lekko kwaśna w kontraście do kremowej kokosowej warstwy). Kiedy już ugotujesz kisiel, delikatnie wrzuć doń maliny, tak, by się nie rozpadły. Wymieszaj i nie gotuj. Odczekaj aż wystygnie.
Wyłóż frużelinę delikatnie na zgęstniały krem na cieście.
Możesz podawać!
🙂
Smacznego!
Ciao!
🙂

68 thoughts on “PYSZNE CIASTO bez cukru, mąki i mleka :)”

  1. jESTEM POD WRAŻENIEM. Powiedz Iw, czy Twoja rodzinka wie co to znaczy chorować? Bo przy taaaakiej diecie to chyba nie-mo-żli-we~~
    amu

  2. A jużmyślałm, że NIC nie zainspiruje mnie do walki o przemysenie czegos słodkiego do menu młodego….. 200 prób upiecxonych ciastek, biszkoptów, chlebków słodkich itd… a mój synek NIC nie chciał tknąc, ale nadzieja umiera ostatnia, moja chyba zaraz po tym, jak Hubi nie zechce tknąć tego pięnego i zapewne pysznego ciasta…. Niebawem popróbuję:)

  3. Witam!
    czy można zastąpić orzechy/migdały z przepisu czymś nieorzechowym? I czy można z ciasta zrobić coś ala mini torcik :)?

  4. Auć! Mam nadzieję że na zdrowszą i smaczniejszą! 😀
    Stewię można suszyć a potem dodawać rozcierając dokłądnie w rękach. Teoretycznie można ją też po prostu zaparzyć z dużej ilości liści w małej ilości wody i zostawić na całą noc do naciągnięcia. Ekstrakty robi się zazwyczaj na alkoholu więc ich unikam. 🙂
    Uściski!
    :)))

  5. Jeszcze tylko pytanko, jak dodawać stewię do ciast, w sensie jak robić ekstrakt ze stewii takiej świeżej z krzaczka? 🙂
    Oj Iw Iw, zmienisz moją kuchnię! 😀

  6. Dziękuję bardzo za informację. Słodzenie życia zdecydowanie pozostawiam deserkom (no i “drugiej połówce 😉 ) Z Twojego opisu wnioskuję, że chyba lepszym dla mnie będzie stewia. Czas udać się na zakupy!
    PS. Czy może we wrześniu przewidujesz jeszcze “słodkościowe” warsztaty? Z ogromną chęcią bym na nie przybyła, bo teraz brak czasu, a potem miesięczna podróż.
    Pozdrawiam ślicznie!

  7. Niestety, to są dwie różne substancje, spektakularnych opracowań czy badań naukowych o nich brak więc nie ma co pisać szczególnego poza tym że: ksylitol to alkohol, nie cukier, i zdaje się mieć większość zalet (poza działaniem przeczyszczającym jeśli organizm przyjmie bez stopniowego przyzwyczajania zbyt dużą dawkę…) ma zaś neutralny, zbliżony do cukru smak. Zaś stewia ma gorzki posmak, nie nadaje się do słodzenia np herbaty chyba ze ktoś lubi doswiadczenia z gorzkim smakiem, jest naturalną rosliną, nieprzetworzonym produktem (zielone liście) i póki co nie ma żadnych doniesień o jej wadach.
    To co mogę powiedzieć na sto procent. Warto ODZWYCZAIĆ SIĘ OD SŁODZENIA W OGÓLE. Jeszcze nigdy w historii nowozytnej ludzie nie jedli tak wielkich ilości słodzących substancji…. W prawidłowej, zrównoważonej diecie naturalnej nie ma potrzeby jedzenia dodatkowo żadnych słodzików. Słodkie są zboża, warzywa, ze o owocach nie wspomnę. Oczywiście jeżeli chcemy czasem jeść coś “nienaturalnego”, tort czy inne ciacho to warto zrobić je maksymalnie naturalne, ale nie oszukujmy się: pytasz co lepsze? Życie z naturalną słodyczą, którą czuje się kiedy oczyści i wyreguluje się organizm. 🙂
    Uściski!

  8. A ja mam prośbę, czy mogłabyś napisać różnicę w ksylitolu i stewi? Może jakiś oddzielny artykuł? Co jest lepsze? Co zdrowsze? Bo chcę zamienić zwykły cukier na coś takiego, a nie wiem na co, bo normalne słodziki chemiczne kompletnie mi niszczą brzuch!
    🙂

  9. Iwono!

    Dziękuję za inspirację! Dzięki Tobie uwierzyłam, że nie jestem kulinarnym beztalenciem, jak myślałam o sobie przez lata (inna rzecz, że nie chciało mi się próbować, dopóki nie zmieniłam diety) 😉 Ostatnio upiekłam to ciasto dodając trochę mąki kokosowej i dużo za dużo proszku do pieczenia, a i tak wyszło super, tylko wielkie. Mleczko kokosowe niestety nie zostało ścięte przez agar (czemuż to..?), więc zrobiłam budyń ze śmietanki sojowej i chociaż użyłam zbyt wiele mąki ziemniaczanej, to i tak zalety tego ciasta przyćmiewają wszelkie niedoróbki 🙂 A dziś zrobiłam je w wersji torcikowej – przełożyłam budyniem z dodatkiem kremu czekoladowego i posmarowałam wierzch owym kremem (z daktyli oczywiście – również dzięki Tobie :D); jestem zachwycona oraz zła, że już się najadłam i nie mogę więcej! Chciałabym się nim delektować stale.

    Skąd pomysł na banany w ciastach? Sprawdzają się zaskakująco dobrze.

    Pozdrowienia!

    NMP

  10. Pixie, na malinki poczekaj do wakacji. Teraz zrób frużelinę z przetworów, albo z przechowywanych jeszcze, dostępnych lokalnych owoców (jabłko, grucha?). Tak będzie zdrowiej. :)) No chyba że masz ochotę na małe grzeszki. 😉 Uściski! 🙂

  11. Oliwa z oliwy do słodkości wedle mojego gustu nie nadaje się. Ale Ty możesz mieć inny gust. 🙂 Pewnie będzie “przebijać”. Oliwki w cieście na słodko? 😉 Brrrr…. Może masło klarowane? Pozdrawiam! :)))

  12. Ale cudeńko! A czy zamiast oleju słonecznikowego można dać oliwę z oliwy? Nie używam innego tłuszczu i nie mam ochoty kupować go tylko po to, no ale jak trzeba, to się kupi …

  13. Aniu, dziękuję za podzielenie się doświadczeniem własnym. Ja zazwyczaj używam “podkładu” z kokosa który jest słodki i mdławy a dla mnie idealnie kontrastujący ze słodko-kwasną maliną. Kwestia gustu. Poza tym nie lubię owoców bezpośrednio na cieście (mokre ciasto). Fajnie ze znalazłaś swoje rozwiązanie. Uściski! 🙂

  14. Zrobiłam z frużeliną wiśniową, ciasto wyszło super, poza kremem kokosowym… galaretowata konsystencja i mało wyrazisty smak mi nie podpasowały, a poza tym z pół litra mleka kokosowego wyszła bardzo cienka warstwa. Następnym razem zrobię z samą frużeliną.

  15. Właśnie zajadam to cudo. Nie dokładnie takie samo, bo kokosa słodziłam słodem buraczanym i dzięki niemu ma kolor latte :D, a zamiast frużeliny mam konfiturę wiśniową, ale i tak mi smakuje! Pyszne ciacho bez glutenu, mniam!

  16. Margot, Kochana, dzięki i na zdrówko! Ps. Jeśli na co dzień jesz zdrowo, możesz sobie czasem pozwolić na szaleństwa, bez ubytku na zdrowiu. Ale jeśli naprawdę wyregulujesz organizm, ochota na niezdrowe słodkości minie. 🙂

  17. Iw, ja ciasta bananowe uwielbiam(a banany surowe mniej , choć w lodach tak , taki krecik jestem:D), orzechy też i takie piękne serca tym bardziej 🙂
    Chciałam donieść ,że ciasto ,a raczej muffiny z marchewką boskie są , wiem co piszę bo właśnie jedna zjadam , u mnie ciut niezdrowa wersja bo zamiast kremu kokosowego jest roztopiona biała czekolada , wiem wiem cukier ,ale na całość tak tylko ciut esy floresy z pół tabliczki 😀

  18. Dzięki Marcelina! Było naprawdę smaczne. Najważniejsze jednak że można je jeść jako pełnowartościowy posiłek zamiast cukrowych śmieci… 🙂 Uściski!

  19. Kasiu, wygląda, nie wygląda… zdjęcie w przekroju było robione 3 dni po upieczeniu, jak na tak “wiekowe” uważam że prezentuje się idealnie. W odróżnieniu od wielu bezglutenowych ciast które znam (mających konsystencję bardziej lub mniej zakalcowatą), to ciasto po “przełamaniu” uwidacznia w swojej strukturze bąbelki powietrza, jest strukturalnie dość lekkie, nie zbite, miękkie, elastyczne. Nie jest to ciasto drożdzowe, bo być może tylko takie zasługuje na miano puszystego (notabene, nie lubiane przez nas). Tak więc w naszej nomenklaturze nadal pozostanie “puszystym”. Pozdrawiam! ps. Nie wiem jak się zachowa bez dodatku jaj, ale na pewno spróbuję upiec takowe. ps.2 Nie ma czego zazdrościć: ciasto – “produkt odnawialny”! Marsz do kuchni! ;)))

  20. Przepiękne!
    Wypróbuję na pewno. Tak jak żelki, babeczki, Twoje przetwory…Inspirujesz mnie, Iw, jak nikt! Dziękuję za nawrócenie mnie na zdrowe gotowanie – naprawdę wdzięczna Dosia

  21. Wygląda świetnie, też spróbuję zweganizować 🙂
    Ale, ale… cokolwiek powiedzieć na zdjęciu nie wygląda na “puszyste” … Ech, czepiam się, to z zazdrości 😉
    Świetne!

  22. Teoretycznie sam banan idealnie zastępuje jajo… jeszcze nie próbowałam tej wersji więc głowy nie dam. Na wszelki wypadek wrzuciłabym jeszcze kopiastą łyżkę skrobi kukurydzianej. 🙂 Pozdrawiam!

  23. Mam takie, może dziwne pytanie – czy gdybym upiekła sam “spód” z ciasta, aby zabrać go np w podróż i dać dziecięciu do łapki to też będzie dobre? Wiadomo – krem kokosowy, maliny – rozpaćkają się na tapicerce samochodu i na ubranku pociechy, a tego nie chcę 🙂 Czy więc dziecię samym spodem się zadowoli? Jak myślicie? Pozdrawiam, M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.