Bez szans…
U nas zimy nie doczekają….
😉
Suszone pomidory – czyli moja największa miłość! Smaczne, pełne umami, doskonałe same w sobie i idealnie podkręcające smak potraw jednogarnkowych, past, pesto, sosów.
Ususzone lekko, tak że nie dają się kruszyć (czyli najsmaczniejsze, jeszcze elastyczne i odrobinę soczyste), zalane oliwą z dodatkiem świeżego czosnku i bazylii nadają się jedynie do szybkiego spożycia, ze względu na niebezpieczeństwo zatrucia toksyną botulinową, dlatego przygotowuję je na dwa sposoby. Na teraz i na zimę.
Składniki:
pomidory rzymskie (jajowate)
sól
czosnek suszony w płatkach lub w proszku (świeży wyłącznie do przetworów zjadanych na bieżąco)
bazylia suszona (świeża wyłącznie do przetworów zjadanych na bieżąco)
oliwa z oliwek extra vergine
ocet jabłkowy 5 %
Pomidory przekrój na połówki, posyp suto solą (możesz użyć również przypraw, które lubisz: świeży/suszony rozmaryn, tymianek, bazylia) i susz na rusztach w piekarniku (dla przyspieszenia „procederu” możesz wyjąć gniazda nasienne, zwłaszcza z tych pomidorów, które chcesz ususzyć szybciej. Jeśli zamierzasz je zjeść w miarę szybko i trzymać w lodówce, nie wyjmuj gniazd nasiennych. Są wówczas niezwykle soczyste i słodkie).
Temperatura 90 – 100 st.C
Czas suszenia zależy od zawartości wody w pomidorach, oraz od ich wielkości.
Generalnie przygotuj się na jakieś minimum 10 godzin suszenia. Pomidory do szybszej konsumpcji możesz wyjąć z piekarnika jeszcze nieco elastyczne. Po ostudzeniu skrop je suto octem i odstaw na 2 godziny.
Następnie ułóż pomidory w słoiku przeplatając liśćmi bazylii, dołóż czosnek i zalej gorącą oliwą (nie wrzącą bo spalisz pomidory!) Taki słoik możesz przechowywać w lodówce tylko kilka dni. Jeśli chcesz zachować je na dłużej – bezpieczniej ususzyć je całkowicie (kruche przy próbie łamania) i przechowywać w papierowych torebkach lub słoju.
Pomidory w oliwie są wg mnie dużo smaczniejsze, mimo najszczerszych chęci i wielu rozmów z osobami zajmującymi się technologią żywności i bezpiecznym przetwórstwem – nie znaleźliśmy w 100% bezpiecznego przepisu dotyczącego DOMOWEGO przetwórstwa suszonych pomidorów w wekowanych z oliwą. W domu zwykle nie mamy do końca możliwości ani dokładnej analizy pH (w tym przypadku poniżej 4,5) ani 100% pewnej sterylizacji produktów.
Ponieważ toksyna botulinowa czyli słynny jad kiełbasiany (clostridium botulinum) pojawia się w przetworach domowych stosunkowo rzadko, ale za to jest jedną z najsilniejszych trucizn. Dawka śmiertelna doustna to dziesięć milionowych części grama! Jeśli zdecydujesz się jednak na wekowanie warzyw z dodatkiem oliwy, koniecznie przestrzegaj odpowiedniej kwasowości produktu i porządnie pasteryzuj słoiki z taką zawartością. PZH zaleca 3 krotną tyndalizację w ciągu 3 dni (pierwszego i drugiego dnia przez godzinę a trzeciego przez pół godziny. Procesu tego nie można przyspieszyć, ponieważ na każdym etapie gotowania potrzeba określonego czasu pozwalającego na przekształcenie przetrwalników we wrażliwe na temperaturę bakterie. Takie produkty po trzykrotnej tyndalizacji nadal zaleca się przechowywać w niskiej temperaturze.

Ciao!
🙂

32 thoughts on “SUSZONE POMIDORY na ZIMĘ :)”

  1. Kilka lat temu robiłam pomidory na zimę z przepisu smakoterapii (wyszły pyszne) i chciałam sobie przypomnieć przepis przed dzisiejszym zrobieniem pomidorków, a okazuje się, że nie działa strona z przepisem : (

  2. świetne pomidorki wyszły, pycha. Mamy urodzaj pomidorów w ogródku i już powoli nie mogłam na nie patrzeć. Teraz nie mogę doczekać aż zbiore kolejne i USUSZĘ! Pycha!

  3. Witam!
    Suszone pomidory to najlepszy przepis jaki tu odnalazłem do tej pory!!!
    Niestety potwierdzam ich wadę: pomidory na zimę zjadają się przed zimą…
    Na 12kg ususzonych pomidorów zostały mi się już tylko 3 słoiczki…. i to baaardzo malutkie….
    pozdr Damian

  4. właśnie kosztowałam moich suszonych wczoraj pomidorów, są pyszne 😉 gdyby nie ten wpis i apetyczne zdjęcia to pewnie bym ich nie zrobiła

  5. Te pomidory są po prostu obłędnie smaczne 🙂 Właśnie zrobiłam próbny jeden słoik, a ponieważ już w trakcie wkładania do słoika córusia pochłonęła część pomidorów jutro biegnę na targ po większą ilość i do dzieła 🙂

    A tak w ogóle to co my (ja i moja córcia) byśmy jadły gdyby nie Twój blog! Z całego serca dziękuję za wszystkie przepisy i pozdrawiam serdecznie!

  6. Podgrzać mocno, ale uwaga, powyzej 110 stopni oliwa traci swoje właściwości, bedzie też za gorąca i niebezpieczna. Czyli z umiarem z tą temperaturą. 🙂 Zalane zimną oliwą trzymam w lodówce. Długo!
    Uściski!
    :)))

  7. Mam pytanie odnośnie tej gorącej oliwy – podgrzać ją czy zagotować? A jesli zaleję zimną oliwą to jak długo mogą stać aby sie nie popsuły?

  8. Właśnie 3 małe słoiczki (z 1,5 kg pomidorów) wekują się w piekarniku-siłą rzeczy jeszcze nie próbowałam, ale wyglądają obłędnie! A jak ktoś nie chce dawać oliwy, to może spróbować z olejem słonecznikowym, rzepakowy ma chyba zbyt charakterystyczny smak…
    liliu

  9. Jak lubisz. Ja zazwyczaj ustawiam termoobieg.
    Każdy olej się nadaje w teorii. W praktyce to kwestia smaku. Oliwa z oliwek – ideał.
    Usciski!
    :)))

  10. Dorotko, w temperaturze 80-100 stopni nie zachodzi proces pieczenia tylko SUSZENIA. 🙂 SUSZYMY WIĘC POMIDORY W PIEKARNIKU PRZEZ OK 10 GODZIN (być może 6, być może 12). W zależności od wielkości owoców pomidora. Skurczą się (na pewno widziałaś suszone pomidory w słoiczku, niech będą Ci wskazówką). Jeśli nie włożysz w miarę szybko do słojów – sfermentują. 🙂
    Uściski!
    :))

  11. A na jaki program ten piekarnik nastawić? Grzanie dół i góra???? Czy np olej rzepakowy też będzie się nadawał?

  12. Ja też nie do końca rozumiem.. upiec w piekarniku (jak długo?/jak mają wyglądać? ;)), a potem wyciągnąć i przez 10 godzin suszyć? czy można wyłączyć piekarnik i je tam zostawić do suszenia? 😉 i zaraz po tych 10 godzinach do słoików, czy jak się przedłuży, to też nic się nie stanie? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.