czyli… Matka Smakoterapia na Ekranie

Gotowanie jest trudne – tak myślałam kiedyś. Bez gotowców ze sklepu, mrożonek, mieszanek, półproduktów, bez cukru, a do tego u nas jeszcze bez mleka, glutenu. Jednak myliłam się..

Gotowanie w domu naprawdę jest łatwe! Wymaga tylko wprawy. 😀


No dobra, gotowanie na ekranie jest trudne!
Tak myślałam w ubiegłym roku startując z pierwszą serią programu Ugotuj mi Mamo w kuchni +. Nigdy wcześniej nie zastanawiałabym się czy pizza będzie lubić trzykrotne ujęcia z wkładaniem do piekarnika i czy zamieni się w dyszący od oszalałych drożdży gejzer, albo ile zniosą domowe lody w świetle studyjnym i czy dadzą nam szansę na atrakcyjne ujęcie dłużej niż przez kilkanaście sekund…

Do tego dodajcie dzieci na planie!

Dzieci!

Te cudowne istoty, które zawsze wtedy kiedy uznają za stosowne mogą powiedzieć Wam ze to wszystko co upichciliście jest fuj!
I chwała im za to! 😉

Dzięki temu „Matki Karmicielki Oglądające” mogą obejrzeć mało lukrowany obraz rzeczywistości spoza własnego domu – tak właśnie jest! Dzieci też potrzebują czasu na zmiany! Ich kubki smakowe przyzwyczajone do nieustannego bombardowania przez wyraziste, bardzo słodkie czy też bardzo słone przekąski z masowej produkcji potrzebują trochę czasu i swoistego detoksu.

Chcąc żywić dzieciątko naturalnie – muszę się liczyć z tym,ze obecna „cywilizacja i kultura” mi tego wcale nie ułatwi…Wciąż dzwoni mi w głowie rozpaczliwy głos – protest Malucha (wówczas lat ok 4):
„Mamo! Zamknijmy tych wszystkich złych producentów do więzienia!
Oni kłamią! W tych reklamach!”

Jednak, kiedy widzisz, że wcale nie o to chodzi, że jesteś najgorszą kucharką świata i nie tylko Twoje dziecię ma dużo wyzwań we współczesnym konsumpcyjnym świecie – zawsze trochę lżej.

I teraz to co dla mnie najważniejsze. Tak przyjemnie jest patrzeć jak w programie dzieją się cuda! Dzieci próbują (w większości), smakują, zastanawiają się, rozmawiają  – wreszcie nie tylko z Matką lub Ojcem, ale z obcą Ciotką! I okazuje się ze razem można znaleźć dla siebie całkiem fajne smaki! Nagle Jaś, który nigdy nie tknął kiszonej kapusty, chce ją ukisić sam i nie może się doczekać jak będzie ta jego własna kiszona produkcja smakować! Próbuje i załapuje bakcyla!
Nagle cała gromadka dzieci odkrywa, że to nieprawda co utarło się sądzić, że wszystko co dobre musi być niezdrowe a to co zdrowe jest niesmaczne! Okazuje się, że można z powodzeniem gotować dla smaku i dla zdrowia, że banalnie łatwo jest zrobić w domu na przykład pyszną chałwę, albo pełen witamin i wartości odżywczych deser. Nasze dzieciaki chodzą wokół stołu i pytają: czy można wreszcie zacząć jeść!?
😀

Druga seria programu, którą możecie właśnie teraz oglądać na antenie Kuchni + przyniosła jeszcze jeden bardzo namacalny zysk. Matki Karmicielki z całej Polski, dziękuję Wam za te wszystkie maile, bo to od Was mam tę wiedzę:
„Pani Iwono, tyle razy prosiłam babcię żeby nie przynosiła dzieciakom tych lizaków, czekolad, i NIC. Grochem o ścianę! Obejrzała pani program i … cud. Dziękuję! Teraz babcia przychodzi do nas na przykład z paczką daktyli! Tłumaczy razem ze mną dzieciom „co i dlaczego”. Nareszcie jesteśmy w tym razem (…)”

O biedne dzieciątka! Wybaczcie Matce Smakoterapii!
Życzę Wam lekkiego detoksu!
I pamiętajcie, że ja nieortodoksyjna Matka jestem!
😀 😉

Chwała wszystkim ciotkom i wujkom, babciom i osławionym teściowym, które zamiast batoników z masowej produkcji przynoszą wnusiom pyszne daktyle, lepią pralinki, pieką zdrowsze wersje słodkości – cuda, dzięki którym ich wnusiowie mają szansę zdrowo i czasem też słodko rosnąć..
To wspaniałe wieści!

I kolejna nowość.
Dzieci chcą też poznawać Matkę Smakoterapię z bliska. Mamusie pytają w imieniu dzieci czy można przyjść na smakoterapiowe warsztaty z domagającym się wizytacji potomkiem. Najwyraźniej dzieciaki chcą koniecznie sprawdzić czy rzeczywiście nie jesteśmy postaciami z bajki telewizyjnej i czy czekolada bez czekolady istnieje naprawdę…
😀

„Ugotuj mi Mamo”.

Nie wiedziałam dokąd mnie zaprowadzi. Dziś wiem już ze to cudna przygoda, pełna wyzwań, nieoczekiwanych zwrotów, nieobliczalna i pełna wielkiej satysfakcji kiedy wszystko pięknie się składa ale i wówczas kiedy nic nie jest takie jak się planuje… to dla mnie wielka lekcja. Fantastyczna!

Dziękuję!

Przede wszystkim Wam, kochane Dzieciaki i Matule! Za czas spędzony z Wami, za wszystkie rozmowy w świetle jupiterów i poza nimi. Całej ekipie, fantastycznej, mega zawodowej, która doskonale wyczuwała ideę, smakowała z nami potrawy, wcielała równorzędnie w swoich rodzinach nowe pomysły kulinarne, to przemiłe! Subtelna edukacja kulinarna rozlała się nie tylko na antenę tv ale i u nas w studio. Łącznie z dowcipami na stałe – ZNOWU nie ma mięsaaa? Bez sensu.. 😉

😀

Dziękuję też stacji – matce, Kuchni +, która wymyśliła sobie Matkę Smakoterapię w roli Naczelnej Matki Gotującej, nawet jeśli tatusiowie mieliby chęć delikatnie oprotestowywać tytuł. Wszak Ugotuj mi Rodzicu nie brzmiałoby najlepiej. 😉

Kochani! Tatusiowe, Babcie, Dziadkowie, Ciocie, Wujkowie, Was też do kuchni zapraszamy!

Najbardziej jednak dziękuję Wam, Kochani Widzowie. Za wszystkie serdeczności i zaufanie, na te wszystkie maile, wizyty na smakoterapiowych warsztatach kulinarnych, za ciepło i dobrą energię.
Dostaję jej mnóstwo za co jestem ogromnie wdzięczna…

Zdrówko!
😀

Sciskam Wam niezmiennie.
Matka Smakoterapia.
<3

PS
Matkę Smakoterapię możesz obejrzeć w dwóch pierwszych seriach programu tv na antenie kuchni +:
Ugotuj mi mamo
oraz
Ugotuj mi mamo 2

foto:
kuchnia+ oraz zasoby własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.