Jesień idzie!
Czujecie to? Cudowna, wspaniała dojrzałość, obfitość natury przed nami!
Harvest! Celebrowanie zbiorów!
Z tyłu głowy nutka żalu za cudownymi ciepłymi nocami, za wakacjami i labą…
Skupmy się jednak na pozytywach. 😉
Mam dziś jeden argument kulinarny nie do pokonania.
Pasztet!
Pyszny, o bogatym smaku i aromacie.
Niestety mój małoletni nie podziela mojego entuzjazmu pasztetowego i nie raczy nawet spróbować tego typu wypieków, dlatego serwuję je rozmyślnie i z upojeniem SOBIE SAMEJ!
A co mi tam 😉
Też mi się coś od życia należy.
Kto się dołącza?
😀

Składniki:

1 szklanka surowej zielonej soczewicy
1 cebula
2 marchewki
szklanka tartej dyni hokkaido
3/4 szklanki sezamu
2 kopiaste łyżki (ok 30g) świeżo zmielonego lnu złocistego
lub babki płesznik (w wersji wegetariańskiej można dodać 3 jajka)
1 łyżka papryki wędzonej
1 łyżka papryki suszonej w płatkach (lub 1/2 świeżej)
1 łyżka majeranku
sól do smaku
łyżka świeżo tłuczonego pieprzu czarnego

oliwa z oliwek

Soczewicę namocz i leciutko skiełkuj (możesz pominąć kiełkowanie, wówczas wystarczy namaczanie przez 2-4 godziny) a następnie ugotuj (nie rozgotuj!).
Cebulę poszatkuj i uduś na niewielkiej ilości oliwy z dodatkiem soli i majeranku, dołóż startą na tarce marchew i chwilę razem podduś, w ostatniej fazie dodaj startą na tarce dynię (nie obieraj jej ze skórki tylko pod warunkiem ze masz w ręku hokkaido! 😀 ). Jeśli nie masz pod ręką suszonej słodkiej papryki, możesz pokroić świeżą i dodać do „duszących się” warzywa (dodatek słodkiej papryki nie jest niezbędny ale ciekawie podkręca smak). Połącz warzywa z ostudzoną soczewicą, dołóż pozostałe przyprawy i len (lub babkę albo jaja) i całość zmiksuj (nie na krem, chyba ze wolisz jednorodną konsytencję pasztetu. U mnie powodzeniem cieszy się pasztet z bardziej „grubą” strukturą. Dołóż 1/2 szklanki sezamu i wymieszaj masę. Formę do pieczenia wyłóż papierem, wysmaruj niewielką ilością oleju i posyp równomiernie sezamem. Włóż do tak przygotowanej formy masę i posyp ją suto sezamem. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok 1 godz.
Pasztet najlpiej wyjąć i skosztować następnego dnia.
Dacie radę?
Smacznego!
😀
Uściski!
Matka Smakoterapia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *