Całe szczęście, że od czasu spektakularnego jogurtowego sukcesu minęło już parę dni. To daje nadzieję, że poniższy post nie będzie ociekał entuzjastycznymi pokrzykiwaniami Szczęśliwej Matki Eksperymentatorki. 😉
Ze stoickim spokojem zatem ogłaszam wszem i wobec: 
TO JEST MOŻLIWE!
Można domowym sposobem wyhodować prawdziwy jogurt, bogaty w wyselekcjonowane kultury bakterii dobrane tak by przywracać równowagę jelitową.
Ma to ogromne znaczenie dla każdego człowieka a dla takiego, który jest na diecie bezmlecznej,  wegańskiej lub dla malucha – alergika, może być prawdziwym objawieniem.
Cudowne jest w tym wszystkim fakt, że jogurt smakuje bardzo przyzwoicie w postaci naturalnej natomiast z dodatkiem przetartych owoców (ewentualnie wzmocnionych słodkością ksylitolu) smak ma po prostu OBŁĘDNY! I jest to opinia mojego małego, wyposzczonego jogurtowo Malkontenta. 😉
Udało mi się również wyhodować jogurt w masie tak gęstej że z powodzeniem może uchodzić za deser typu „serek homogenizowany”.
🙂
Gotowi na maleńką rewolucyjkę?
😀
Wszystko zaczęło się od naszej pani doktor i jej poszukiwań „bakterii idealnych”.
Dzięki jej testom mamy „pewne źródło”oraz prosty domowy sprzęt. 
Nam pozostało wymyślić resztę…
*Chcesz się dowiedzieć więcej, zajrzyj tu: klik
Składniki na litr jogurtu:
saszetka wyselekcjonowanych bakterii jogurtowych L+ (patrz opis poniżej)
kasza jaglana, ugotowana (2 szklanki)
nerkowce lub migdały (1 szklanka)
daktyle suszone (3-4 sztuki)
szklane naczynia
drewniane lub plastikowe łyżki (nie używaj metalu)
jogurtownica (patrz opis poniżej)

stygnąca masa przed dodaniem bakterii

Wykonanie:
Kaszę ugotuj wg przepisu i ostudź (najlepiej lekko rozgotuj)
Nerkowce lub migdały namocz najlepiej na noc, zwłaszcza jeśli nie dysponujesz wysokoobrotowym sprzętem do miksowania.
Wrzuć do blendera kaszę, orzechy oraz daktyle i wlej ok 1 i 1/2 szklanki wody (dozuj wodę stopniowo, w zależności od tego jaką gęstość jogurtu chcesz osiągnąć).
Zmiksuj całość najgładziej jak to tylko możliwe, następnie podgrzej masę w garnuszku do ok. 80 stopni  nieustannie mieszając (uwaga przywiera!) by pozbyć się ewentualnych, niechcianych bakterii.
Ostudź do 40 stopni (sprawdź na nadgarstku) i wsyp całą saszetkę bakterii. Wymieszaj porządnie drewnianą lub plastikową łyżką i natychmiast włóż do jogurtownicy.
Po sześciu godzinach jogurt był już idealnie kwaśny, pozostało jedynie włożyć go do lodówki by „dojrzał” i zaserwować…
Znakomitość!
Proszę jedynie uważać by nie pożreć całej porcji jogurtu! Odłożenie 4 dużych łyżek do słoiczka wstawienie do lodówki zapewni nam następny litr jogurtu (zamiast kolejnej saszetki!).
 Tak zapewnia producent.
Ja na wszelki wypadek odkładam osiem. 😉
Matka Eksperymentatorka dziękuje Państwu za uwagę.
🙂
ps. Następny post będzie w całości poświęcony testowanemu przeze mnie sprzętowi jogurtowemu i bakteriom. Zapraszam. 🙂

0 thoughts on “JOGURT JAGLANY CZYLI O ZWYCIĘSTWIE SZALONEJ MATKI EKSPERYMENTATORKI ;) / JOGURT WEGAŃSKI, BEZ NABIAŁU, BEZ CUKRU cz.1”

  1. Wyglada pysznie, jestes magikiem jakich malo! Checi mam, jogurtownice mam, tylko czekam na info o bakteriach 😉
    Joanna

  2. Kilka dni temu przeczytalam przepis na pierogi wtedy stwierdzilam ze Ty Iw musisz byc nie z tej ziemi i ze posiadasz jakas tajemna wiedze a dzis sie w tym utwierdzilam 🙂 mow nam tu zaraz skad przybylas nieziemska kobieto? 🙂
    Czytalam komentarze i tak sie zastanawialam Jesli brakuje tluszczu to mozna by dodac troche oleju tloczonego na zimno o neutralnym smaku.
    Albo np sezamowego lub z orzechow jesli chcemy miec posmak tychze. A moze poprostu
    tluszcz kokosowy… tylko ciekawe jak ten tluszcz zachowywalby sie w polaczeniu z bakteriami…

  3. Hihihihiiiii! 😉
    Ale, jak widzę, przyganiał kocioł garnkowi z tą „nieziemskością” bo Twoje pomysły bardzo bardzo w moim stylu!!! 😉
    Tak tak, tłuszcz kokosowy jest na tapecie, z tym ze młody ma już trochę dość posmaku kokosa we wszystkim co je. Idea z nierafinowanym orzechowym jest fajna. Z tym ze niewiele odbiega od postu powyżej bo lepiej już użyć naturalnych orzechów niż oleju (pewniej). Olej neutralny w smaku to zazwyczaj olej rafinowany, a tego bardzo nie chcemy. Jedyny naprawdę w miarę neutralny to olej ryżowy. Próby w toku!
    uściski!
    :)))

  4. Do Twoich przepisów zwykle używam taki sprzęt kuchenny Thermomix. On świetnie miesza i miksuje, jednak posiada metalowe ostrza. Nic by sie nie stało, gdybym tą saszetkę bakterii wymieszała z masą za pomocą tego robota? Pozdrawiam :> 🙂 i gratuluję jogurtu!

  5. Ja właśnie pytanie podobne do Aila chciałam zadać. Czy w sprzęcie a'la thermomix da się to cudo osiągnąć? Bo „normalny” jogurt wychodzi fajnie, probowałam 😉 Tylko tam jest metalowe ostrze, a Ty piszesz, żeby drewiane koniecznie… Czy mogłabyś rozwinąć z tym drewnianym w wolnej chwili? Koniecznie konieczne? 🙂

    Coraz więcej przepisów z Twojego bloga wypróbowanych i spora część „wchodzi” nieletnim, wyjątkowo wybrednym dodam, konsumentom całkiem dobrze. Dziękuję więc baaaaardzo za Twój wkład w przyszłe zdrowie moich dzieci 😉

  6. Moj pierwszy jogurcik sie robi, zmiksowalam wszystko na gladka mase w thermomixie, podgrzalam i schlodzilam jak trzeba i teraz juz tylko szykuje boroweczki by z nimi zjesc jogurt na sniadanko 🙂

  7. Pani iw, no weszłam na tą stronkę i nie mogę znaleźć. Można to kupić u Pani? jeżeli tak to za ile?. Bardzo bym chciała pójść, na Pani warsztaty! ale niestety bardzo daleko mieszkam. W tym mieście gdzie mieszkam, to ludzie nawet nie wiedzą co to są weganie. Jest mi bardzo trudno ty mieszkać. pozdrawiam serdecznie. Ps. Jest już Pani książka?

  8. No i zrobiłam, na migdałach bo boję się czy nerkowce nie uczulą. Wyszła mi bardzo gęsta masa, odstała już swoje w jogurtownicy teraz dochodzi w lodówce. Rano zobaczę co mi z tego wyszło.mcoś czuje,że będzie serek zowocami na śnidanie 🙂 Rany, nie mogę się doczekać. Nie wiem czy wszytko dobrze zrobiłam. Mikser mam taki średni, więc bardzo gładko nie wyszlo. Nalałam gorącej wody do górnej krawędzi czerwonej wkładki. Może za chłodna woda. Mam termometr i mierzyłam temperaturę masy jak podgrzewałam i studziłam.

  9. 2 osoby pytały czy koniecznie unikać ostrzy metalowych i nie moge sie doczekać odpowiedzi na to pytanie 😉 czemu metal odpada???

  10. zakupiłam na warsztatach jogurtownicę i mam pytanie 🙂

    mianowicie ile czasu może być w lodówce ta odłożona porcja jogurtu, która będzie służyła do zaszczepiania kolejnych jaglanek?

    pozdrowionka 🙂

  11. Tak jak jest napisane w postach, polecam użyć dość szybko jeśli jogurt jest jaglany. Producent zaleca przechowywanie mlecznego „zaczynu” do 7 dni. Ja zalecam krócej. 🙂
    Uściski!
    :)))

  12. Wszelkie informacje są w opisie. Miksujemy metalowymi ostrzami kaszę i orzechy, inaczej się nie da. 😉
    ALE BAKTERIE JUŻ MIESZAMY DREWNIANĄ ŁYŻKĄ BO PRZECIEŻ NIE CHCEMY POSZATKOWAĆ BAKTERII TYLKO JE GRZECZNIE I PRODUKTYWNIE HODOWAĆ. 😀
    Mam nadzieję że brzmi to wystarczająco oczywiście.
    Uściski!
    :))))

  13. jogurt zrobiony, wyszedł przepyszny nawet bez owoców a z nimi boski;) masa niestety nie wyszła tak gładziutka jak u Ciebie ale co tam smak jest najważniejszy. Czekam na pomysły na jogurty w zimie, wtedy nie będzie takiego dostępu do owoców. Sama muszę coś wykombinować;)

  14. jeśli odłożyłam 6 łyżek masy do lodówki tak żeby powstał następny jogurt, która jest na bazie nerkowców to czy mogę teraz tą masę dać do masy z kaszy jaglanej i migdałów? Wtedy bez saszetki trzeba dłużej fermentować jogurt?

  15. Jak to się dzieje, że ten Twój jogurcik taki biały, a mój wychodzi w kolorze mocno beżowym? I to niezależnie od tego, czy robię z nerkowców czy z migdałów. I tak ślicznie błyszczy, a mój… Hm… jak skwitowała moja mama – wygląda i smakuje jak gęsta gładź szpachlowa. Dziecko pożera zachwycone, więc się bardzo nie czepiam, ale może mógłby wyjść lepszy? To i ja bym zjadła, bo na razie… Cieszę się, że syn wcina 🙂 I strasznie gęsty mi wychodzi, prawie dwie szklanki wody, a wciąż to bardziej serek niż jogurt – więcej wody nie dodam, bo i tak już mi się ledwo w blenderze mieści i muszę podnosić pokrywkę. Pewnie pomoże zmniejszenie ilości kaszy i migdałów, ale zastanawia mnie, czemu mi z tych proporcji robi się taki gęścioch.

  16. W termomixie noże można ustawić na obroty wsteczne i tylko na tzw lyzeczke wówczas niczego nie szatkuja i baaardzo delikatnie mieszają. Noże są zrobione że specjalnej medycznej stali, nie mają wpływu na bakterie
    Pozdrawiam

  17. Pani Iwono,

    Dziękuje za Pani przepisy i inspiracje jaglane. Zrobiłam jogurt i z dodatkami smakował wyśmieniecie 🙂 Kolejną porcję zrobiłam z zaczynu, który był w lodówce ok. 4-5 dni, no i jogurt trochę dziwnie pachnie, jak wino…. co to może znaczyć i czy można go bezpiecznie konsumować? Dziękuję. Marzena

  18. Gdzie Pani kupuje bakterie jogurtowe i gdzie można dostać taką jogurtownicę? Od wielu dni mam wielką ochotę na ten jogurt (zwłaszcza, że prawdopodobnie zwykły nabiał mi szkodzi :()
    Pozdrawiam
    Ola

  19. Czytam.. i czytam.. i nie mogę się nadziwić ile masz pomysłów! 🙂
    Powiedz mi proszę, czym mogę zastąpić orzechy bo mój syn nie może ich jeść a bez jogurtów żyć nie może 🙂

  20. witam, proszę o info czym mogę zastąpić orzechy(dzieci uczulone). Zastanawiam się nad pestkami słonecznika/dyni- ktoś próbował??

  21. wszystko fajnie ,tylko to wszystko drogie jest niestety i migdały i kasza jaglana.Od miesiąca stosuję dużo produktów eko i ledwie żyję pod katem finansowym.

  22. Mój syn również jest na diecie. Najbardziej zawsze brakowało mu serków i jogurtów. Jak więc znalazłam tę stronę byłam wniebowzięta. Zakupiłam dokładnie taką jogurtownicę, dokładnie takie bakterie (jogurt L+). Bardzo ściśle trzymała się przepisu i….. nic z tego nie wyszło. Masa po 12 godzinach ma dokładnie taki sam smak jak na początku 🙁
    Co mogło być nie tak? czy to wina bakterii? sprzedawca twierdzi, że jeszcze nigdy nikt nie zgłaszał reklamacji.
    Mój synek jest bardzo rozczarowany, ja nie ukrywając również….
    Małgosia Pamfil

  23. Poczytałam, naoglądałam się i stwierdziłam, że też muszę taki jogurt wyprodukować. Pierwsza porcja dojrzewa w lodówce a potencjalni konsumenci chodzą koło niej jak kot wokół śmietanki i doczekać się nie mogą. Kolejna porcja pracuje w termosie. Taka już dla mnie – kokos i kasza jaglana. Dzięki Ci za inspirację – świat z jogurtem jaglanym wydaje się być lepszy 🙂

  24. też mi nic nie wyszło, smak masy bez zmian po 6 godzinach w jogurtownicy i kilku godzinach w lodówce 🙁 bakterie jogurt naturalny saszetka…

  25. Do lodówki wkładamy jogurt DOPIERO kiedy chcemy zatrzymać proces kwaśnienia. Zatem jeśli się z jakiś powodów nie zaczął, to trzeba po prostu poczekać dłużej. Raz zdarzyło mi się czekać 12 godzin… (w przypadku jogurtu czystego – migdałowego). 🙂

  26. Coś czuję, że to jak z bąkiem. Też nie powinien latać tylko o tym nie wie. 😉
    Robimy i jemy. To chyba wychodzi? 😀
    Częstowaliśmy nawet na warsztatach ku ogólnej radości nawet niewegan. 😀

  27. Myślę, że tak. 🙂 Ale nie znam się na jogurtownicach. Ta jest jedyną jakiej w życiu użyłam. Jest bezprądowa, dlatego mozna ją ze sobą wozić jako termos (wyjazdy, ferie itp), żeby bakterie nie padły. 😉

  28. Ja wydaję mniej. Myślę co jem, co mam kupić i mniej tracę pieniędzy na nieprzemyślane zakupy. Kupuję w kooperatywie (wspólnie z innymi w cenach zblizonych do hurtowych). 1 kg kaszy wystarcza mi na dość długo. 1 kg migdałów również. 🙂 Najdroższe są gotowce, których już nie używamy.
    Uściski! 🙂

  29. Można zapewne, ale jogurt nie bedzie się nadawał już dla uczulonych na kazeinę lub lakotozę. 🙂 Jeśli masz na mysli tak sklepowy jogurt do zaszczepienia to nie polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *